piątek, 17 lipca 2015

Moje marzenia z CHOUCHOU :)



Cóż.. Dzisiaj chciałam Wam troszkę opowiedzieć o marzeniach. Każdy z nas ma jaki cel do którego dąży. Ja również realizuję marzenia. Bardzo długo zastanawiałam się co napisać, które marzenie opisać... Tak naprawdę, to moim marzeniem od dziecka był śpiew i gra na jakimś instrumencie. Po jakimś czasie, doszedł do tego teatr i gra aktorska, ale o tym później. Dokładnie 7 lat temu, postanowiłam wspólnie z rodzicami pójść na egzaminy wstępne do szkoły muzycznej. Na początku mama zastanawiała się, czy nadaję się do tej szkoły. Zawsze mnie jednak wspierała i mimo, iż kilka razy byłam w dołku, to ona zawsze pomagała mi się podnieść. Zawdzięczam jej bardzo dużo..:) Jak los chciał, dostałam się do szkoły muzycznej. Zaczęłam swoją historię z muzyką i pierwszy rok był spokojny, przeleciał szybko. I zaczęło się we wrześniu... Nerwy, strach... Zaczęły się co pół roczne egzaminy, nowe utwory, które były mi narzucane i tak aż do końca. To ile razy w ostatniej klasie i wcześniej chciałam zrezygnować, kiedy siedziałam i płakałam w poduszkę, to jest nie wyobrażalne. Wtedy pojawiła się osoba, która wpadła na świetny pomysł. Kiedy przy niej zaczęłam mówić, że ja już nie dam rady, że nie mam siły, wtedy założyła mi na rękę gumkę recepturkę. Zaczęłam pytać, po co mi to, w jakim celu. Wtedy usłyszałam: „Popatrz mi prosto w oczy i powiedz, że nie dasz rady”. Podniosłam głowę i powiedziałam: „Nie dam rady, bo się nie da! Rozumiesz!? Nie da się!”. Wtedy wzięła moją rękę i pociągną z całej siły za gumkę. „To bolało!!!”-krzyknęłam, a w oczach stanęły mi łzy. Byłam wściekła. Później dopiero zrozumiałam, że przy pociągnięciu za gumkę przestałam myśleć o tym, że nie dam rady. Przy każdym następnym razie, gdy przychodziły mi do głowy głupie pomysły i złe myśli, pociągałam za gumkę... Gdzieś tak w styczniu, pojawiło się w moim życiu CHOUCHOU wykonane przez wyjątkową osobę, jaką jest Kamila. Do tej pory pamiętam, jaki miałam problem z wpisaniem mojego marzenia. Przyszło mi do głowy: „Jakie ja mam marzenia...?” Wtedy to mama wpadła na pomysł żebym wpisała marzenie związane z muzyką. Wpisałam... Kiedy przyszło CHOUCHOU dość długo oglądałam różowe pudełeczko i to cudo. Te delikatne wstążeczki złączone w jedną całość która pomaga spełniać marzenia. Pomyślicie pewnie, że to nie możliwe.. Ale taka prawda. Na początku nie potrafiłam ściągnąć gumki recepturki. Dopiero po tygodniu, na moim nadgarstku zostało tylko CHOUCHOU. Zniknęły wtedy wszystkie pytania: „Po co ci gumka na ręce?”, „Po co ci to?”. Od koleżanek z klasy usłyszałam: „Ale cudo! Skąd masz!?”... Tak było cały czas. Nie ściągałam go z ręki. Przyszedł w końcu czerwiec i ostatnie egzaminy w szkole muzycznej. Nie ukrywam, że byłam nimi przerażona. Jednak wkrótce uwierzyłam, że dam radę. Zdałam wszystkie, a przed wakacjami odebrałam świadectwo ukończenia szkoły muzycznej. Umiem grać, śpiewać chyba też.. Ostatnio do znanej melodii jednej z moich ulubionych piosenek, którą nauczyłam się grać na fortepianie postanowiłam napisać tekst. Wiąże się to z moim kolejnym marzeniem. :) A na moim nadgarstku noszę kolejne CHOUCHOU z którym je realizuję. Oczywiście nie jest to łatwe, bo tym razem, wymaga ono więcej mojego czasu. Mam nadzieję, że za jakiś czas się spełni...<3
Życzę wszystkim marzycielom i marzycielką, aby spełniali swoje marzenia... Zarówno tym małym jak i dużym, życzę dużo wytrwałości w dążeniu do celu. A my pomagajmy innym spełniać ich marzenia, bo nigdy nie wiadomo, czy nie odpłacą nam się tym samym.
Do postu dołączam link do strony na Facebooku i w internecie.
https://www.facebook.com/chouchoulikeme?fref=photo
http://chouchoulikeme.pl/


piątek, 3 lipca 2015

Ostatni raz z moją klasą. ..

Trzy lata temu w pierwszego września, spotkaliśmy się wszyscy po raz pierwszy na boisku szkolnym. Mówiąc szczerze,  wszyscy byliśmy jeszcze dziećmi. Wszystko zaczynało się od nowa:
"Cześć, jestem Weronika. A ty?"
Zawierałam nowe znajomości, które w większości owocowały przyjaźniami na całe trzy lata gimnazjum, a może dłużej? :) Czas pokaże. 
Wychodząc z podstawówki,  bałam się co spotka mnie w wyższej szkole. Zresztą teraz też się boję liceum. W końcu to zupełnie nowe otoczenie. Ale jednak gimnazjum to było coś innego... Kiedy jednak stanęłam wśród nowych osób i obok wyjątkowej Pani wychowawczyni, to wszystkie obawy jakby odeszły.  Przez dwa kolejne lata z uśmiechem wracałam po wakacjach na boisko szkolne, a później do znajomej klasy.
Nadszedł jednak taki dzień,  kiedy po raz ostatni przeszłam próg dobrze mi znanej klasy i usiadłam w znajomej ławce.
"W tym momencie, po odebraniu świadectwa, jesteście oficjalnie absolwentami gimnazjum"
I od tej pory jestem już absolwentką.  Płakałam, że nie zobaczę mojej klasy we wrześniu. Będzie mi ich bardzo brakować. Gimnazjum na pewno będę odwiedzać. I mam nadzieję,  że klasa w moim liceum będzie równie fantastyczna jak ta... Chociaż chyba już takiej nie znajdę.
KOCHANA KLASO III F... DZIĘKUJĘ ZA TRZY CUDOWNE LATA SPĘDZONE W GIMNAZJUM <3